Autostop na Euro 2016 – Dzień 1 – Monachium

tekst1

Bardzo źle zacząłem ten dzień. Według planu miałem wyruszyć o godzinie 6. O 7 miałem zameldować się na Bielanach Wrocławskich (przy kultowej stacji Orlen). Niestety wstałem o 6.30. Do tego problemy z pakowaniem i zrobiła się godzina 9. Na Bielanach byłem o godzinie 10.

Dobra, startujemy. Pierwsza zapytana osoba jedzie do Legnicy. Nie ma sensu. Widzę drugi samochód na belgijskich blachach.

-Do you speak english?

-No…  Mów po polsku!

Ekstra, więc mam okazję opowiedzieć o swojej wyprawie na Euro 2016. Chłopaki jadą do Brukseli przez Chemnitz, więc podwiozą mnie. Tylko musimy zaczekać na ich kolegę (który pojawił się dopiero po godzinie 11). Przy okazji załapał sie na podróż do Drezna autostopowicz z Holandii.

Holender ukończył właśnie studia, podzielił też się ze mną w restauracji częścią obiadu (sam nie mógł tyle zjeść). Miał też dużą wiedzę na temat piłki nożnej, więc mieliśmy temat do rozmowy. Oczywiście pomijając fakt zamiłowania do autostopu.

Z naszym holenderskim kolegą pożegnaliśmy się za Dreznem, a ja wysiadłem kawałek dalej przy Chemnitz. Wysiadam i widzę ruszającego TIRa z napisem „Rzeszów” na plandece. Podbiegłem, porozmawiałem chwilę i tak załatwiłem sobie transport pod Norymbergę.

IMG_0455

Kierowca był mniej więcej w moim wieku, opowiadał o swojej pracy, problemach z niemiecką policją itp. Ze wspólnych zainteresowań sporo porozmawialiśmy o Chorwacji.

I tak wysiadłem pod Norymbergą, a w tym momencie zaczął padać deszcz. Próbowałem za wszelką cenę znaleźć transport, ale nikt nie skusił się na moje towarzystwo. I co teraz? Poszedłem do restauracji na herbatę (3 euro!), zrobiłem makietę z napisem Munchen i po krótkiej przerwie postanowiłem działać. Wcześniej rozmawiałem z kierowcą TIRa, który mogłby mnie zabrać o 2 w nocy w kierunku Lyonu, tak więc alternatywa była.

IMG_0456

Stoję na deszczu z napisem Munchen od 20-30 minut i żaden Niemiec nie chce się zatrzymać. Czy to dlatego, że mam koszulkę reprezentacji Polski? Nagle zatrzymała się niemka w samochodzie wypchanym sprzętem turystycznym. Plecaki, karimaty itp. Podwiozła mnie pod Monachium, po drodze porozmawialiśmy o mojej podróży.
Była godzina 20.30, kiedy wysiadłem na stacji benzynowej i w głowie miałem tylko granicę austriacką. To się może udać. Ewentualnie jest dookoła trochę zieleni i jest możliwość obozowania się na dziko. Około 15 minut bezskutecznie zaczepiałem ludzi na stacji, kiedy poznałem polaka pracującego w tutejszym hotelu. Następnego dnia o 12 jedzie do Włoch, więc mogę się z nim zabrać. Ekstra, tylko że jutro o 12 chcę dobijać do Francji. Ale zabezpieczenie jest. Chwilę po naszej rozmowie zaczęło padać. Może nie padać, ale napierdalać… Trudno. Na hotel nie mam budżetu, więc przeczekam ulewę w restauracji przy kupionej butelce wody (znowu 3 euro!). Może przy okazji uda mi się coś złapać do Innsbrucka?

IMG_0457

Dodaj komentarz